Remont kuchni trwał praktycznie jednocześnie z remontem pokoju dziennego. Kuchnia w naszym domu jest przechodnia. Wchodzi się przez nią do pokoju dziennego. Bez zmiany układu pomieszczeń nie dało się tego ominąć, a my zdecydowaliśmy, że nie będziemy ingerować w układ. Nie jest to praktyczne rozwiązanie jeśli się przyjmuje gości i wszyscy przechodzą przez kuchnię, aby dostać się na przykład z salonu do toalety. Jednak goście nie są codziennością i większość czasu korzystamy my - domownicy i dla nas taki układ jest wygodny i praktyczny. Dom ma służyć nam i naszej wygodzie zatem zostało po staremu. Tak wyglądała kuchnia po zakupie domu I zaczynamy remont od zdjęcia tapet i płyt wiórowych ze ścian, nowej elektryki Meble kuchenne kupiliśmy używane przez internet. Jechaliśmy po nie 50 km w jedną stronę. Nie jest to kuchnia o jakiej marzyłam ale musiał być kompromis. Nowej kuchni nie chcieliśmy zamawiać a używanej nie mogłam...
Zakończył się u nas etap ocieplania domu i montaż podbitki czyli najważniejszy i najtrudniejszy plan na ten sezon remontowy wykonany. Ciepły wrzesień pozwolił na wykonanie drobniejszych prac na zewnątrz przed zimą. W ubiegłym roku pomyśleliśmy aby zabudować ganek na wejściu do domu z uwagi na brak wiatrołapu wewnątrz i miejsca na buty i kurtki. Mieliśmy przywiezione przez mojego brata duże okna PCV na działce. Okna pochodziły z demontażu. Jedno z nich postanowiliśmy wykorzystać przy zabudowie ganku. Okno jednak jest białe a cała reszta okien jest w kolorze ciemny orzech więc trzeba było go kolorystycznie dopasować. Z racji konieczności obróbki glifów przy oknach był to ostatni moment. Wykorzystałam okleinę samoprzylepną. Koszt niski więc jeśli się nie sprawdzi zamówię profesjonalne oklejanie na gorąco. Oklejona rama wewnątrz ganku - tu dojdą jeszcze listwy wykończeniowe. Przed domem mały chodniczek od drogi do schodów wejściowych co by na jesień w błocie nie utkąć. I nasze tymczas...
Zaczęło się sadzenie rozsad do gruntu. W tym roku aby nie męczyć się z chwastami pooddzielałam grządki od ścieżek deskami. Wygląda to jak skrzynia ale nie jest zbyt wysoka więc nie nazywam tego grządką podwyższoną. Ścieżki będą zasypane trocinami i zrębkami. Może skończą się też wędrówki ślimaków, bo po trocinach podobno nie chodzą. Może uratuję w tym roku truskawki i kapustne. Grządki zaczęłam ściółkować, aby zatrzymać wilgoć w glebie oraz zminimalizować pielenie. Zobaczymy jak to się sprawdzi w praktyce.
Komentarze
Prześlij komentarz